st. paddy’s day – 20.03.2007

mielismy to szczescie, ze w tym roku obchodzilismy dzien sw. patryka w irlandii. troche pokpilismy sprawe, bo zostawilismy zakup smiesznych wielkich zielonych kapeluszy leprerchauna na ostatni dzien, kiedy juz wszystkie byly poprzebierane albo wykupione. no ale trudno…

zaraz po sniadaniu poszlismy do centrum miasta na parade, ktora wyruszala o 12:30 spod ratusza i szla glowna aleja, royal avenue, i dalej az na custom square, gdzie nastepnie zaczynal sie koncert i szalenstwo do wieczora przy muzyce boysbandow i pop-gwiazdek trzeciej wody. juz o 12 ulice byly pelne ludzi, wiekszosc miala wielkie zielone kapelusze, peczki koniczynek wpiete za marynarki albo plaszcze, koniczynki namalowane na policzkach albo nawet pomalowane na zielono wlosy. sporo ludzi mialo tez flagi irlandzkie. kiedy ruszyla parada, zaczal sie prawdziwy karnawal na ulicach: granie na bebnach, gwizdki, krzyki i ogolna zabawa. tym bardziej, ze czesc ludzi juz wtedy miala niezla zaprawe. jak wracalam, minal mnie idealny jak z obrazka leprechaun: starszy pan w meloniku, ktory bardzo dystyngowanym krokiem zataczal sie po chodniku. w koncu bylo po 13, wiec gentelmen juz moze…

sama parada bardzo nam sie podobala. tak wlasnie oboje wyobrazalismy sobie typowy europejski karnawal! przychodzily na nia bowiem cale rodziny i najwieksza frajde mialy oczywiscie dzieciaki patrzace na sunace po ulicy weze (ktore to weze – wedlug legendy – swiety patryk wypedzil z irlandii), dwa chinskie smoki, mimow na szczudlach, zonglerow, nimfy, orkiestry uliczne czy wreszcie grupy innych poprzebieranych na zielono dzieci. niestety maciek musial na 13 isc do pracy, wiec obejrzal tylko poczatek parady, a do konca zostalam juz sama. na koniec parady przetoczyl sie wielki krzyz celtycki ustawiony platformie oblozonej trawa. za nim biegly dziewczeta z szarfami poprzebierane za nimfy, nastepnie platforma z muzykami irlandzkimi, a na sam koniec ten, ktorego wszystko to zapowiadalo – wielka figura swietego patryka. wszystko to przy dzwiekach bebnow i swistu gwizdkow, ktore mieli chyba wszyscy! czasem przebijala sie przez to tradycyjna irlandzka muzyka. kiedy parada przeszla, tlum zamknal sie za nia i wszyscy zaczeli powoli isc w strone custom square.

kilka zdjec mackowych i moich:

S5000819aS5000822aS5000843a

nie pozostalo mi nic innego jak wracac powoli do domu. po drodze, kiedy przechodzilam niedaleko “dokowej” dzielnicy irlandzkiej, zauwazylam jak miedzy domkami przebiega inna parada. nie zastanawiajac sie wiele, od razu za nia pobieglam. wczesniej przeczytalam w gazecie, ze w tym roku z okazji dnia sw. patryka planowana jest rekordowa liczba 92 lokalnych imprez. okazalo sie, ze na jedna z nich wlasnie trafilam. cala parada skladala sie chyba z dwoch-trzech klas dzieciakow z  miejscowej szkoly oraz jakiegos osiedlowego klubu pilkarskiego chlopcow. kazdy mial gwizdek, w ktory niezmordowanie gwizdal, wiec ogolnie panowal tam wiekszy halas i harmider niz podczas oficjalnej parady w centrum. na pewno tez wiecej osob szlo tutaj w paradzie (wlasciwie prawie bieglo) niz za nia! wiekszosc ludzi tylko wychodzila przed domy, zeby popatrzec, zamienic slowo z sasiadami i pomachac do dzieciakow w paradzie. zdecydowanie przewazaly tutaj tez irlandzkie barwy narodowe: wiele osob mialo w rekach flagi, przystrojone byly nimi domy, wozki dzieciece, do ubran przywiazane byly zielono-bialo-pomaranczowe wstazki, a nawet psy byly na ta okazje odpowiednio wyszykowane:

S5000867a

cala zgraja obiegla w kolo te kilkanascie uliczek, a nastepnie weszla na dziedziniec szkoly. tam sie dopiero zaczelo: kielbaski, piwo, plotki, dmuchane slizgawy dla dzieciakow, osiedlowe hulanki i swawole!! pokrecilam sie tam jeszcze troszke, zeby popstrykac kilka zdjec, takie to bylo wszystko malownicze! jednak zdecydowanie sie tam wyroznialam z tlumu. po pierwsze: nie mialam na sobie nic zielonego, a po drugie – nikt mnie tam przeciez nie znal! widac bowiem bylo, ze cala parada byla w calosci zorganizowana przez lokalna spolecznosc i kazda z okolo setki osob, ktore braly w niej udzial, zna wszystkie pozostale. ogolnie impreza ta urzekla mnie duzo bardziej niz wieksza i bardziej kolorowa oficjalna parada w centrum! byla duzo bardziej autentyczna, radosna i spontaniczna!

oto jeszcze ze dwa zdjecia z niej:

S5000856aS5000861a

w drodze do domu, jeszcze w tej samej irlandzkiej dzielnicy widzialam smieszna scenke: grupa mlodych ludzi siedziala przed sklepem, grali na roznych instrumentach muzyke irlandzka (ktora bynajmniej nie nalezy do moich ulubionych!), obok stal stol z jakimis przekaskami i z kilkoma otwartymi butelkami wina! miejscowy folklor…

a wieczorem spotkalam sie na miescie z mackiem, bo nadeszla nasza kolej na swietowanie. dzien swietego patryka, jak sie mozna domyslac, uczcilismy tak oto:

S5000879a

swietowanie niestety nie trwalo zbyt dlugo, bo tym razem to ja musialam isc do pracy!:( mialam cicha nadzieje, ze na ta wlasnie nocke dadza mnie do katy daly’s – najbardziej typowego z typowych pubow. trafilam jednak na balety do spring and airbreaks, jak sie okazalo – szczesliwie! w katy daly’s bowiem byla straszna rozroba: jednego kolesia tak pobito, ze trzeba bylo wzywac do niego karetke. ponadto w s&a byl koncert dwoch amerykanskich dj’ow (pat mechanics czy jakos tak), wiec przy okazji niezle sie bawilam.

jeszcze tego samego wieczora znalazlam gdzies w barze jakis darmowy magazyn, w ktorym byl artykul pt. „10 rzeczy, jakie powinienes wiedziec o sw. patryku”. najwiekszym bluffem jest oczywiscie to, ze wypedzil on z irlandii weze. w rzeczywistosci bowiem weze nigdy nie zamieszkiwaly irlandii – jest tu za zimno! ponadto dowiedzialam sie, ze poczatkowo kolorem sw. patryka byl niebieski. dopiero kiedy w drugiej polowie XIX wieku zaczal rosnac w sile irlandzki ruch narodowy, wszystko co zwiazane z irlandia, a wiec i jej patrona, sw. patryka, zaczeto znakowac na zielono. kolejna rzecz to fakt, ze tak naprawde swiety patryk wcale nie jest swietym! nigdy bowiem nie zostal oficjalnie kanonizowany przez kosciol katolicki, ale jest jedynie uznawany jako przedmiot lokalnego kultu. i w koncu: dzien swietego patryka po raz pierwszy zaczeto obchodzic w … ameryce! irlandzcy zolnierze, stacjonujacy tam w oddzialach armii brytyjskiej, a potem rowniez rzesze imigrantow z irlandii, manifestowali w ten sposob swoje pochodzenie i swoja tesknote za krajem. dzien ten szybko stal sie tez kolejnym znakomity pretekstem dla pinty guinessa! i tak pozostalo do dzis! w naszym przewodniku bylo slusznie napisane, ze dzien swietego patryka jest prawdopodobnie najpopularniejszym swietem narodowym na swiecie i 17 marca kazdy deklaruje, ze jest irlandczykiem, chociazby tylko na jeden dzien!

tak wiec irlandczycy wszystkich krajow, laczmy sie!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: