kars + ani – 16.08.2007

mielismy niesamowite szczescie trafiajac na chlopakow, ktorzy nas ugoscili w karsie! nie dosc, ze nas swietnie przyjeli, ale jeszcze zabrali nas do ani, co – biorac pod uwage brak jakiegokolwiek transprtu publicznego tamze – pozwolilo nam zaoszczedzic sporo pieniedzy i zamieszania. czapki z glow przed turecka goscinnoscia!!

bez zamiaru zobaczenia ani nie ma po co jechac do kars. miasto z tak ciekawa historia nie przedstawia soba obecnie nic oprocz idealnego przykladu prowincjonalnosci i szarej malomiasteczkowosci. kars jest tureckim biegunem zimna i w zimie nierzadko bywa tu -40 stopni!! prawdopodobnie wlasnie z tego powodu ulice w kars sa w tak fatalnym stanie: kocie lby powyginane i pofaldowane na kazdej wysokosci i szerokosci. orhan pamuk umiescil tu akcje swojej powiesci „snieg”. nie bez przyczyny. kars bowiem przeczy tureckiej polityce tozsamosci, ktora w najlepszym wypadku lekcewazy istnienie innych niz turecka narodowosci oraz innych niz tureckie historii i dziedzictwa kulturowego turcji. (w najgorszym wypadku aktywnie je tlumi i zawalcza). kars zostalo podobno zalozone przez ormian i – jako kari – bylo stolica ormianskiego krolestwa bagratydow. pozniej stolica zostala przeniesiona do ani i kars/kari stracilo swoje znaczenie. w polowie XI wieku miasto zostalo zdobyte przez turkow seldzuckich podbijajacych cala anatolie. pozniej zostalo zdobyte i zniszczone przez mongolow, nastepnie przez gruzinow, a wreszcie przez turkow osmanskich. w XIX wieku kilkaktornie przechodzilo z rak tureckich do rosyjskich, az wreszcie w 1920 – wydaje sie, ze na dobre – zostalo wlaczone w granice republiki tureckiej. kars bylo bardzo wazne ze wzgledu na swoje polozenie geograficzne – w duzej, szerokiej dolinie rzeki kars, ktora stanowi naturalna droge na zachod – to wlasnie wspanialy legendarny jedwabny szlak. zdobycie kars otwieralo droge do zdobycia erzerum, natomiast po zdobyciu erzerum otworem lezala cala anatolia. uwazne oko wszystkie te historyczne zawilosci wypatrzy na ulicach: jest tu np. kosciol ormianski z X wieku (swietych apostolow), ktory sluzyl jako kosciol, kiedy miastem wladali chrzecijanie, a jako meczet, kiedy rzadzili muzulmanie. jeszcze niedawno byl muzeum, a kilka lat temu zostal ponownie rekonsekrowany jako meczet (kümbet cami). w miescie pozostalo kilka duzych rosyjskich willi. jednak najciekawsze sa losy twierdzy karskiej, na ktorej kazdy kolejny zdobywca probowal odcisnac swoje pietno. twierdze, ktora ladnie goruje nad miastem, zbudowali jeszcze ormianie; pozniej przejeli je seldzukowie, mongolowie ja rozbudowali, turcy osmanscy ponownie przebudowali, a rosjanie zburzyli i odbudowali na nowo. w 1920 roku ormianie broniacy wiezy zostali zwyciezeni przez tureckiego generala halitpaşe, co polozylo kres ich marzeniom o niepodleglej armenii na dwoch brzegach rzeki ahuryan (o niej niedlugo). tak wiec historia jednego budynku pieknie odzwierciedla historie calego miasta i regionu.

najwiekszym kulturowym bogactwem regionu, czy lokalne wladze tego chca, czy nie, sa dziesiatki starych, bo czesto ponad tysiacletnich, kosciolow ormianskich, zamkow i klasztorow. jako ze jest to region przygraniczny, wiele z nich jest zupelnie niedostepnych (rowniez wielkie kompleksy klasy ani, np. klasztor horomos), a do wielu dostep jest bardzo utrudniony ze wzgledu na brak transportu publicznego, brak dobrych map czy informacji turystycznej. podobno jeszcze niedawno miejscowe wladze i informacja turystyczna mialy cichy nakaz zniechecania turystow, szczegolnie zagranicznych, do odwiedzania tych miejsc. nic dziwnego! biorac pod uwage to, co stalo sie z ormianami w 1915 roku, ktos moglby zaczac zadawac trudne pytania. w oficjalnej historiografii ormianie nie istanieja, a wszelkie pozostalosci po ich kulturowej – jakze silnej! – obecnosci na tych terenach sa albo ignorowane albo blednie przypisywane budowniczym tureckim. po 1923 wielu postrzegalo je jako mozliwa podstawe dla potencjalnych ormianskich roszczen terytorialnych wobec turcji. zbyt wielu turkow mysli w ten sposob do dzisiaj, dlatego tak trudne sa porachunki turcji z wlasna historia. zbrodnia juz jest samo pozostawienie tych tysiacletnich kosciolow bez opieki, gdyz niszczeja w zastraszajacym tempie, a miejscowi chlopi wykorzystuja je jako stodoly (widzielismy to na wlasne oczy) albo prowadza ich regularna rozbiorke w celu pozyskania materialow budowlanych. co najgorsze jednak, bierna niechec wladz zamienia sie czasem w aktywne nieszczenie tych zabytkow. jak twierdza pewne zrodla, podobno w latach 50-tych armia turecka buldozerami i dynamitem rozwalala te tysiacletnie koscioly. nie wiem, czy to prawda. faktem jest jednak, ze nie robi sie nic, zeby je odpowiednio sklasyfikowac i chronic. wciaz tez przemilcza sie ich ormianskie pochodzenie, ktore az kluje w oczy np. ormianskimi napisami wyrytymi w murach albo haczkarami, czyli bardzo pieknymi krzyzami ormianskimi wyrzezbionymi w kamieniu – najczesciej z prawdziwie koronkowa wrecz maniera! – od ktorych roi sie we wschodniej anatolii i samej armenii. wielka tablica informacyjna przed ani po kolei wymienia dynastie krolewskie, ktore panowaly w miescie. w calym spisie nie pada jednak nawet slowo o ormianach! nie chce brnac w temat ludobojstwa ormian w turcji, bo to temat rzeka. jednak na terenach, na ktorych obecnie przebywamy, jak na dloni widac falszowanie historii. np. w erzerum i w van w muzeach sa specjalne dzialy poswiecone zbrodniom i masakrom popelnionym w 1915 roku … przez ormian na turkach! niewatpliwie sa one faktem, jednak to tak, jakby w warszawie postawic pomnik pamieci hitlerowcow zabitych przez ak w czasie powstania! niesamowicie mnie taki rzeczy denerwuja i wyprowadzaja z rownowagi. jednak mimo wszystko jestem dobrej mysli, bo coraz wiecej osob i i nstytucji podejmuje trud rzetelnego przedstawiania historii i stosunkow turecko – ormianskich. a ze jest to postawa smiertelnie niebezpieczna, pokazuje zabojstwo hranta dinka kilka miesiecy temu albo zamieszanie wokol kazdej konferencji, artykulu czy przemowienia podwazajacego oficjana wersje historii roku 1915. moze kiedys bede miala okazje napisac o tym cos wiecej. jestem tez dobrej mysli dlatego, ze lokalne wladze w kars albo van odkrywaja wielki potencjal turystyczny, a wiec i finansowy, swojego regionu. podobno sa juz czynione naciski na armie, aby udostepnila zamkniete obecnie tereny zwiedzajacym. moze niedlugo zaczna sie profesjonalne renowacje tych miejsc, a przede wszystkim rzetelne ich opisanie historyczne. 

ani bylo niegdys wielkim, kwitnacym miastem o populacji stu tysiecy mieszkancow (sic!), ktore w tamtym okresie moglo konkurowac z bagdadem czy konstantynopolem (sic!). osada ta zostala zalozona jeszcze w czasach przedchrzescijanskich. nosila wtedy nazwe anahit, od imienia perskiej bogini wody, ktora byla jednym z glownych bostw poganskich ormian. w X wieku przeniesiona tam zostala stolica dynastii bagratydow i wtedy ani rokwitlo. z tego tez czasu pochodzi wiekszosc zachowanych do dzisiaj budynkow. w ciagu najblizszych trzystu lat ani bralo udzial w wielkiej grze wplywow: zdobwali je turcy seldzuccy, oddali je gruzinom; lenno placono to turkom, to bizancjum, jednka ormianom udawalo sie caly utrzymywacwzgledna autonomie. jednak po tragicznych najazdach mongolow w XIII wieku i jeszcze tragiczniejszym trzesieniu ziemi z 1319 roku ani powoli upadalo, pustoszalo i popadalo w zapomnienie. najwyrazniej nie byl to zaden spektakularny upadek czy zdobyce i zniszczenie miasta. owczesne szlaki handlowe zmienily sie na niekorzysc ani, wiec ludzie po prostu przenosili sie na lepsze tereny. ani zostalo na nowo odkryte przez europejskich podroznikow w XIX wieku.

obecnie ani zajmuje kilka kilometrow kwadratowych. pusta przestrzen jest przerywana przez wolno stojace ruiny klku kosciolow i jednego meczetu.

DSCF1832a

od polnocy miasto wciaz otaczaja dawne mury, a wschodzi sie przez tzw. lwia brame (aslan kapı), ktora jest jedyna ocalala z czterech bram. wyryty jest na niej lew – symbol turkow seldzuckich. na poludniowym koncu jest duza cytadela, jeszcze niedawno niedostepna dla zwiedzajacych. niestety dla nas rowniez okazala sie niedostepna, gdyz pod koniec naszego spaceru po ani rozpetala sie prawdziwa pustynna burza! wialo tak mocno, ze nie bylo mowy o dlaszym zwiedzaniu. natomiast od wschodu i poludnia ani ograniczone jest przez wysoki wawoz rzeki ahuryan (po turecku – apra). jest to jednoczesnie granica z armenia – zamknieta od poczatku lat 90-tych. spodziewalam sie zasiekow, mnostwa zolnierzy, min (podobno za malym plotkiem teren jest faktycznie zaminowany). tymczasem nic takiego nie bylo i probowalismy nawet dorzucic kamieniem do armenii.

DSCF1835a

na pierwszym zdjeciu powyzej widac kosciol zbawiciela (prkitch) z poczatku XI wieku. niestety w 1957 w kosciol uderzyl piorun i zostala z niego tylko jedna sciana, a wokol walaja sie gruzy z tysiacletnimi ormianskimi inskrypcjami, reliefami i koronkowymi rzezbieniami w kamieniu. zdecydowanie najlepiej zachowany i najpiekniejszy byl kosciol swietego jerzego oswieciciela, ktory przyniosl chrzescijanstwo do armenii w pierwszych latach IV wieku. co najwazniejsze, zachowaly sie w nim przepiekne freski. nie sa to przy tym sztywne ikony, ale prawdziwie realistyczne obrazy z zycia jezusa i maryji, a takze z zycia codziennego zwyklych ludzi, a nawet sceny tortur i meczenstwa ormianskich swietych. niestety nadgorliwi muzulmanie po zdobyciu ani zniszczyli duza czesc freskow wydrapujac postaciom twarze lub oczy.

DSCF1826a

dalej jest X-wieczna katedra, ktora zostala zaprojektowana przez trdata mendeta, ormianskiego architekta, ktory kilka lat wzesniej odbudowal stambulska hagie sofie po tym, jak po trzesieniu ziemi zawalila sie jej kopula. jednak katedra w ani w jego wykonaniu nie jest nieczym spektakularnym. to raczej prosty budynek, bez zbednych zdobien i zadnych reliefow. nieco ciekawszy jest meczet menüçehir, ktory jest opisany jako najstarszy meczet seldzucki w anatolii. jako meczet jest o tyle dziwny, ze nie ma mihrabu – wneki we wschodniej scianie wskazujacej kierunek mekki. mozliwe wiec, ze byl to kiedys palac jakiegos paszy, tym bardziej, ze przez wielkie okna rozciaga sie wspanialy widok na rzeke ahuryan i dzisiejsza armenie. z minaretu stojacego przy tym meczecie rozciaga sie podobno wspanialy widok na cale ani, jednak schody sa zbyt zniszczone, zeby wejsc na gore. jeszcze bardziej zniechecila nas od tego informacja, ze kilka lat temu jakis nadgorliwy turysta zginal wypadajac lub wyskakujac z wiezy minaretu. na koncu sciezki znajduje sie palac seldzucki – jedyne miejsce w ani, ktore bez watpienia zostalo zbudowane przez turkow. z tego tez wzgledu palac jest uwaznie chroniony i konserwowany. jako jedyne miejsce w ani, cieszy sie jakimkolwiek zainteresowaniem (tureckich oczywiscie) archeologow. coz to za skrajny przyklad nacjonalistycznej polityki historycznej!

ani zrobilo na nas wielkie wrazenie! tym wieksze, ze oprocz nas (ja + maciek + dwojka naszych gospodarzy + anne, moja kolezanka z danii, ktora dolaczyla do nas na kilka dni podrozy) ten wielki teren zwiedzalo zaledwie kilka osob! takie to troche magiczne miejsce: zbudowane i przezywajace okres swojej swietnosci w latach, kiedy w polsce bylo niewiele ponad bory i lasy. ale tez troche smutne, bo najpierw opuszczone, potem zapomniane, a jeszcze pozniej znienawidzone i ignorowane. miejsce, ktoremu odmawia sie jego prawdziwej historii. maciek byl rowniez pod wielkim wrazeniem. niestety jego percepcja byla mocno stepiona przez jakies dziwne problemy z zoladkiem i straszny bol brzucha. przez caly dzien sie meczyl, a w ani wygladal jak cien!:(

DSCF1830a

i jeszcze dwa nasze zdjecia z ani, bo warto!:) 

HPIM0432.JPG

DSCF1813a

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: