gruzinskie doliny , cz. 1 – 12.08.2007

kazdy student, a szczegolnie wieczny student, taki jak ja albo maciek, zawsze znajdzie wymowke, zeby nic nie robic. dotyczy to rowniez pisania bloga. albo dzieje sie niewiele, wiec nie ma o czym pisac, albo dzieje sie zbyt wiele, zeby ze wszystkim nadazyc; albo jest za zimno, albo za goraco. czasem zamiast pisania bloga trzeba czytac i uczyc sie; czesciej jednak zamiast uczenia sie trzeba obmyslec nowy wpis, z ktorego i tak nic nie wychodzi, bo zawsze znajdzie sie kolejna wymowka! stad ostatni zastoj blogowy. w ciagu ostatniego miesiaca dzialo sie tak wiele, ze ciezko byloby ze wszystkim nadazyc.

moj kolejny ambitny plan, aby na biezaco pisac bloga z podrozy i ilustrowac go wlasnymi zdjeciami, rowniez upadl, a to z kilku powodow: przemieszczamy sie za szybko, doswiadczamy zbyt duzo nowego, abym zdazyla wszystko wieczorami spisywac, mieszkamy niemal wylacznie w malych wioskach, gdzie z rzadka trafiaja sie kafejki internetowe; i wreszcie w calym zamieszaniu przed wyjazdem zapomnielismy kabla do aparatu. tak wiec poki co, zdjecia sa oszukane, bo sciagane z internetu.

nasza wielka turecka przygode zaczelismy w trabzonie, gdzie spedzilismy kilka dni u rodziny, ktora przez niemal dwa miesiace goscila mnie w stambule. potem pojechalismy na kilka dni w gory kaczkar. wrazenia stamtad byly tak silne i piekne, ze zasluguja na osobny wpis. tymczasem dzis rano przejechalismy z artvin do malego miasteczka yusufeli. stad mamy niezla baze wypadowa do kilku tzw. gruzinskich dolin, gdzie pochowane sa stare gruzinskie i ormianskie klasztory, koscioly, wieze i zamki. samo yusufeli jest o tyle ciekawe, ze od kilkunastu lat wegetuje „z wyrokiem smierci”. jest bowiem polozone w dolinie rzeki çoruh, na ktorej ma byc zbudowana najwyzsza w turcji tama. podobno od lat 70-tych w miasteczku tym nie zbudowano nic nowego. faktycznie, jest nieco bure i dolujace, ale ma swoj urok (w odroznieniu od trabzonu, ktory tez byl bury i dolujacy, ale zadnego uroku w sobie nie mial!). wedlug przewodnika, mieszkancy yusufeli sa wyjatkowo religijni i konserwatywni, jednak na ulicach tego nie widac. ma to rzekomo wynikac z faktu, ze w wiekszosci sa to potomkowie bulgarskich muzulmanow, ktorzy osiedlili sie tu pod koniec XIX wieku.

wracajac do samej tamy: jest ona czescia wielkiego i ambitnego projektu, ktory ma oswoic rzeke çoruh. duzo wiecej uwagi w mediach poswieca sie innej planowanej budowie – tamie ilisu na tygrysie, ktora tak zaostrzyla stosunki turecko – syryjskie. w budowie sa trzy wielkie tamy na rzece çoruh: tuz przy granicy z gruzja, kilkadziesiat kilometrow na poludniowy-zachod 160-metrowa tama kolo borçki (juz czynna) i wreszcie 210-metrowa tama za artvinem (wciaz w budowie). niestety przez borçke przejezdzalismy wczoraj poznym wieczorem i w ciemnosciach widac bylo jedynie olbrzymie turbiny (czy cos tam…), ale i to zrobilo na nas potezne wrazenie! oprocz tych trzech planuje sie budowe dalszyc dwoch tam: przed i tuz za yusufeli i to one wlasnie maja zatopic yusufeli i tekkale. troche szkoda, bo jest tu naprawde pieknie. jednak bezduszne statystyki mowia, ze tak olbrzymie projekty, przyniosa ogromne korzysci regonowi, ktory jest ponoc totalnym bankrutem.  

rzeka çoruh, na ktorej jest ona budowana, jest ponoc jedna z ostatnich dzikich rzek w turcji. niemal przez dwie godziny jechalismy dzis dolina tej rzeki. wrazenie jest niesamowite, a widoki jak z kanionu kolorado! dolina jest bardzo waska, bardzo wysoka i stroma. skaliste sciany, na ktorych tylko gdzieniegdzie rosna krzaczki i male drzewka, wznosza sie niemal pionowo od drogi. droga, ktora wycieta jest jakby na polce skalnej, wije sie zabojczymi serpentynami, co bynajmniej nie sklania kierowcy do zdjecia nogi z gazu. natomiast pod nami buzowala, wila sie, szalala i rwala rzeka çoruh. nie jest to zaden gorski potok, ale szeroka rzeka, ktora niesie ze soba tyle mulu, ze ma bury, brazowy kolor. jest przy tym tak rwaca i na tyle szeroka, ze urzadzane sa na niej splywy raftingowe. niestety zbyt drogie jak na nasze pustoszejace kieszenie.

TR_coruhgorge

maciek oczywiscie byl pod wielkim wrazeniem samej doliny: jakie skaly! jakie kamienie! coz to za wspaniale formy geologiczne! polskie skalne miasteczka przy tym wysiadaja! a moze nawet i czeskie bledna!! na mnie wieksze wrazenie zrobil jej tajemniczy, troche dziki urok.

w yusufeli zakwaterowalismy sie w bardzo przyjemnym schronisku-kempingu greenpeace pansyon (vel greenpiece vel greenpace, bo wszystkie trzy nazwy pojawiaja sie w roznych miejscach!), polozonym kilkaset metrow od centrum miasteczka, tuz nad rzeka. zeby bylo taniej, zamieszkalismy na drzewie. a konkretnie w eleganckim domku zbudowanym na drzewie, kilka metrow nad ziemia, w ktorym co prawda nie ma scian, ale jest dach, dwa lozka, a nawet troche wolnego miejsca, zeby postawic plecak! przez najblizsze dwa dni bedzie to nasze gniazdko… po poludniu wybralismy sie na krotka wycieczke do wioski tekkale, polozonej kilka kilometrow od yusufeli. nazwa wioski (samotna wieza) wziela sie stad, ze tuz przed nia, na wysokiej pionowej skale jest … samotna wieza. pozostaly z niej jedynie ruiny, ale wrazenie robi sam fakt, jak zdolano wybudowac cokolwiek na tak poteznej, wysokiej skale, a takze to, jak idealnie wtapia sie ona w otoczenie! trzeba sie dobrze przyjrzec, zeby z daleka odroznic wieze od otaczajacych ja zboczy. celem naszej wycieczki bylo jednak cos innego – polozony 7 km od wioski stary gruzinski kosciol dörtkilise. tym razem nazwa przeczy rzeczywistosci: sa nie cztery, ale jeden kosciol. jednak o tyle niesamowity, ze zrujnowany i opuszczony i przez miejscowych, i przez turystow.

dortkilisepetit

kosciol zostal zbudowany pod koniec X wieku, w czasie panowania gruzinskiego krola dawida wielkiego. jako ze lezy daleko od wioski, niegdy nie zostal zamieniony na meczet. dzieki temu zachowal swoja oryginalna forme, jednak jest duzo bardziej zniszczony niz te z kosciolow, ktore byly w ciaglym uzyciu jako meczety. co prawda na scianach apsydy wciaz widac pozostalosci po freskach, jednak poza tym kosciol jest calkowicie zrujnowany: gole sciany, gruz na podlodze, dach porosniety mchem. lubie takie miejsca, bo mozna wyszukiwac szczegoly dawnej swietnosci i wyobrazac sobie, jak musialo byc tu kiedys pieknie. na przyklad na kolumanch oddzielajacych nawy sa jakby malenkie kapliczki, obecnie puste, a w ktorych kiedys musialy byc obrazy, przed ktorymi palono swieczki. albo na zewnatrz kazde z malutkich okienek ma inne ozdobne wykonczenie. niemal sciana w sciane z kosciolem stoi dawny refektarz, czyli klasztorna jadalnia. z niego zostalo jeszcze miej niz z samego kosciola: gole sciany, w dodatku nie wszystkie. przez sam srodek budynku przeplywa strumien i rosnie orzech oraz kilka innych malych drzewek. pochodzilismy (zupelnie sami!) po ruinach przez kilkanascie minut i ruszylismy szybko z powrotem w strone wioski, bo w miedzyczasie mocno sie zachmurzylo i zaczelo grzmiec. schodzilismy w dol doliny wzdluz huczacego potoku, ponad nami wznosily sie strome, skaliste zbocza, nad nami grzmoty i blyskawice! prawdziwie grobowa atmosfera! przestalam jednak smiac sie z macka i jego strachu przed burza, kiedy na dobre sie rozpadalo. mielismy tyle szczescia, ze akurat w dol zjezdzala ciezarowka, ktora zabrala nas do samej wioski. a wtedy bylo juz i po deszczu, i po burzy. 

ogolne wrazenia z dotychczasowej podrozy sa jak najlepsze. maciek jest naszym zdrowym rozsadkiem i zajmuje sie liczeniem (pieniedzy) i mysleniem, ja natomiast wymyslam PRZYGODY!:) czasem sa zlosci i zlosliwosci, ale najczesciej jest bardzo smiesznie. na przyklad wtedy kiedy z gor zjezdzalismy 14-osobowym busem, w ktorym siedzialo 21 osob, w tym jedna w bagazniku. nastepnie przesiedlismy sie do busika, w ktorym jechalo 19 osob, ale za to dwie siedzialy na fotelu kierowcy!! jak to mowia, co dwaj kierowcy, to nie jeden… takie sytuacje zdarzaja sie nam co chwila, wiec jest i pieknie, i ciekawie, i smiesznie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: