fast-food made in turkey – 11.06.2007

po ostatnim, nieco patetycznym wpisie czas na cos smaczniejszego. niech wiec bedzie o tureckich fast foodach!

pierwsze, co przychodzi na mysl, kiedy sie mysli o tureckiej kuchni, to oczywiscie kebab. jakiez wiec bylo moje zdziwienie, kiedy po raz pierwszy zjadlam tureckiego kebaba i okazalo sie, ze … u nas sa duzo lepsze! po turecku „kebap” oznacza wszystko, co jest pieczone (sa dodatkowe slowa okreslajace, czy jest pieczone na grillu, na plycie, czy zapiekane w piekarniku). to, co my okreslamy slowem kebap, czyli olbrzymi kawal miesa nadziany na ustawiony pionowo ruszt, to po turecku „döner”. budki z dönnerami sa na kazdym rogu i jest to najtansze jedzenie, jakie mozna dostac w turcji! jednak w odroznieniu od polskich fast foodow, tutaj kawalki miesa pakuja w polowke chleba (turecki chleb przypomina nasz baton, na pewno nie nasz chleb) razem z … frytkami i plasterkiem pomidora i plasterkiem korniszona (tutejsza wersja korniszona oczywiscie). tak wiec jest to suche, bez smaku i bez warzyw! najlepszy z calego posilku jest napoj, ktory obowiazkowo podaje sie do kebabow, czyli ayran. o ile w ogole nie trawie mleka i nie cierpie wszelkich kefirow, maslanek ıtp., tak ayran moglabym pic litrami i do wszystkiego!! a jest to nic innego niz jogurt rozrobiony z woda i odrobina soli i odpowiednio schlodzony. zadziwiajaco dobrze pasuje do wszelkich potraw, a do kebabow to wrecz napoj obowiazkowy!

SaddamDonerci

najlepsze sa kebaby z ryby, czyli upieczona na plycie ryba, wlozona w chleb razem z cebula, pomidorami i salata i polana (bo nie skropiona!) sokiem z cytryny. (mala uwaga co do cytryny: turcy uzywaja soku z cytryny absolutnie do wszystkiego!! do salatek, zup, potraw na zimno i goraco. obok miety, to skladnik obowiazkowy kuchni tureckiej!). taki rybny kebab smakuje jeszcze lepiej, gdy mozna go dostac w porcie nad brzegiem bosforu albo zlotego rogu. w takich miejscach zawsze sa poustawiane na ulicy grille, a czasem przy brzegu stoi maly kuter, na ktorym ustawiony jest grill i odbywa sie produkcja tasmowa takich kebabow. pycha!!!

chyba najsmaczniejszym tureckim fast foodem jest kumpir, czyli pieczone ziemniaki. olbrzymiego upieczonego ziemniaka rozcina sie na pol, miesza sie „mıazsz” z sola, maslem i serem zoltym, a nastepnie wypelnia najrozniejszymi surowkami, pastami i dipami. zazwyczaj jest ich kilka-kilkanascie do wyboru, a moje ulubione to baklazanowy i tzw. acı, czyli zmiskowana ostra papryka z przyprawami. ale sa tez surowki, pokrojona wedlina, oliwki, kukurydza i inne. pysznosci! a do tego obowiazkowa – jak to przy fast foodach – cola.

oprocz fast foodow na ulicach mozna dostac dziesiatki roznego rodzaju przekasek. najslynniejsze to simity, czyli pieczone obwazanki, cos w rodzaju krakowskich precli, rownie twarde i smaczne, tylko obsypane nie sola, ale sezamem. taki simit najlepiej smakuje na promie w zestawie obowiazkowym z herbata.

simitci

 inny obrazek z kazdego rogu ulicy to midiye, czyli muszle (mule?), wypelnione gotowanym ryzem i ostro przyprawione, ktore oczywiscie trzeba obficie pokropic sokiem z cytryny. to typowe meskie jedzenie, bo chyba nigdy nie widzialam kobiety stojacej na ulicy i jedzacej midiye. najwiecej ich pojawia sie poznym wieczorem, a najlepsze sa podobno do albo po kilku piwach.

17364

 przez dlugi, dlugi czas midiye mnie obrzydzaly i zarzekalam sie, ze nigdy ich nie sprobuje. dopiero kolega po prawie roku mojego pobytu w turcji sila zaciagnal mnie i wcisnal we mnie od razu trzy takie muszle! on sam jest uzalezniony od midiye (wielu takich nalogowcow spotkalam…) i codziennie wsuwa ich kilkanascie! znowu pınar brat opowiadal, ze raz z bratem zjedli rowno 100 takich muszli! siedzieli nad nimi pol nocy, ale zjedli wszystkie! trudno mi to sobie wyobrazic, bo ja po dwoch mam juz dosyc!:)

kolejny obrzydliwy fast food, ktory rownie mocno podnieca idrisa (bo on juz wie, co dobre), jak i macka (bo on nie moze sie go doczekac), to kokoreç, czyli wolowwe jelita, zawjane i pieczone na ruszcie, pakowane w chleb i posypywane kuminem, sola i papryka. 

images

raz wzielam (zmuszona) gryza i – nigdy wiecej!! nie dosc, ze smierdzi to paskudnie, to jest tak gumowate, ze staje w gardle! obiecalam sobie, ze nigdy wiecej nie rusze tych smierdzacych gownianych jelit! moi chlopacy (uczniowie, ktorzy zmienili sie pozniej w kolegow) probowali mi tlumaczyc, ze najlepszy kokoreç mozna dostac wlasnie na ulicy, gdy nie jest tak dokladnie wyczyszczony… idris co drugi wieczor ciagal mnie na kokoreç, ale juz wiecej nie dalam sie skusic na te obrzydliwosci! turkom spedza sen z powiek mozliwe wejscie turcji do unii europejskiej, gdyz – jak wiesc niesie – po wejsciu turcji do ue kokoreç zostanie zakazany!!! nie wiem, czy to prawda, czy jedynie plotka, w kazdym razie unijni biurokraci w celu naprawy stosunkow turcji z ue powinni juz teraz zaczac kampanie pt. „turcja i kokoreç w unii europejskiej!” 

obrzydliwosci kuchni tureckiej zasluguja na caly osobny wpis! jest jeszcze kilka rzeczy, ktorych w nigdy nie odwazylam sie sprobowac: zupa z twarzy czy gotowany mozg jagniecy na zimno na kanapki…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: