eastern egg-stravaganza, cz. 2 – 01.05.2007

giant’s causeway, czyli droga gigantów, znajduje się pod patronatem światowego dziedzictwa unesco i jest główną atrakcją turystyczną irlandii północnej. całkiem zasłużenie, gdyż jest to nie tylko geologiczny wybryk natury na skalę światową, ale przede wszystkim jest to miejsce niezwykle piękne! a co za tym idzie – niestety! – zatłoczone niemal do granic możliwości! od razu nasunęły się nam skojarzenia z morskim okiem – tak pięknym, aż zapiera dech w piersiach, jednak ledwo widocznym spoza zalegających tam tłumów. giant’s causeway, równie łatwo dostępne (zamiast bryczek góralskich kursują tam busiki wożące tych, którym nie chce się przejść nawet kilometra w dół), jest celem niedzielnych spacerów dla setek angielskich i irlandzkich „chipsowych” rodzin. no ale trudno się temu dziwić…

S5001141aS5001164a

giant’s causeway to zespół sześciokątnych kamieni wychodzących niby mały półwysep w morze. według legendy został on zbudowany przez irlandzkiego olbrzyma, Finna MacCoola. był on ponoć wysoki na pięćdziesiąt stóp. miał się on zmierzyć ze szkockim gigantem, zwanym benandonner. jako że nie było łodzi na tyle wielkiej, aby przewieźć olbrzymiego finna maccoola, sam zbudował sobie ścieżkę z kamieni, po której suchą stopą mógł przejść do szkocji. podobne kamienne kolumny znajdują się na wyspie saffa w szkockim archipelagu hebrydów, które położone są dokładnie na północ od giant’s causeway. mówi się, że finn mac cool nigdy nie umarł, ale zasnął kamiennym snem w jaskini i obudzi się, aby bronić ulsteru w największej potrzebie. (ile my znamy takich legend!)

według innej wersji, cała równina antrim, na której się znajdowaliśmy powstała w wyniku wielkiej erupcji wulkanu 60 milionów lat temu. małe kawałki lawy bardzo gwałtownie uległy ochłodzeniu, skurczeniu i skrystalizowaniu, przybierając formę właśnie takich sześciokątnych słupsków, z których zbudowane jest giant’s causeway.

tak czy inaczej, cały cypel zbudowany jest z 38 tysięcy kamieni (kto to policzył?!), które wyglądają jakby były ręcznie, równiutko ociosane! aż trudno uwierzyć, że powstały one w naturalny sposób! cała trasa wokół giant’s causeway obejmowała jednak więcej podobnych ciekawostek geologicznych. miękkie skały zostały uformowane w najdziwniejsze kształty przypominające wielbłąda, but, komin czy babcię wspinającą się po zboczu. były też tzw. organy gigantów, czyli długie na 12 metrów sześciokątne „kolumny” wtopione w zbocze:

S5001150a

no i nade wszystko fascynujące, porażające, spektakularne, gigantyczne, przepiękne klify! ścieżka wiodła najpierw dołem, wzdłuż brzegu morza, a następnie wspinała się na szczyt klifu, skąd mogliśmy ogarnąć całość krajobrazu. trudno opisać to wrażenie: piękne, ale zatrważające widoki! olbrzymie klify, spadające niemal pionowo do morza. sama forma klifu jest niesamowita: ziemia płaska, jak stół, nagle ucięta jak nożem, czasem ponad 100 metrów nad powierzchnią morza! oto najładniejszy przykład, jaki sfotografowaliśmy. jeśli dobrze się przyjrzeć, jedna z tych wielkich skał pod klifem, przypomina leżącego wielbłąda!

S5001165a

niestety cześć szlaku była już na stałe zamknięta ze względu na osuwającą się ziemię. poza tym były tabliczki ostrzegające, aby przy silnych wiatrach nie zbliżać się do krawędzi klifu! aż ciarki po plecach przechodziły!! 

no to jeszcze ze dwa zdjęcia:

S5001159aS5001158a

robiło się już dosyć późno, a spieszyliśmy się, żeby zdążyć do ballintoy. po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w white bay, czyli w białej zatoce. wielkie, białe klify znajdowaly się tu jakby w głębi lądu. najwidoczniej morze cofnęło się o kilkaset metrów już po utworzeniu się klifów, w wyniku czego powstała wielka dolina. niestety do ballintoy przyjechaliśmy jednak za późno. mega atrakcją jest tam długi na 20 metrów most linowy carrick-a rede, łączący maleńką wyspę carrick z lądem. jest to miejsce o tyle spektakularne, że most ten przebiega na wysokości około 30 metrów nad powierzchnią morza, nad bijącymi o skały falami. wrażenie musi być niesamowite!! nawet w przewodniku było napisane, ze z daleka słychać krzyki przerażonych „śmiałków”, którzy utknęli na środku mostu, bojąc się poruszyć! nie dane nam było jednak zasmakować zasmakować tak mocnych wrażeń, gdyż most i wysepka były tak zatłoczone (ładny dzień, w dodatku dzień wolny od pracy….), że w momencie, kiedy tam przyjechaliśmy, kasa nie sprzedawała już biletów. kolejka była tak duża, że i tak nie zdążylibyśmy przejść przed zamknięciem mostu. wielka szkoda, bo kiedy zobaczyliśmy most z daleka, serce mocniej zabiło:

S5001170a

wąski przesmyk między wyspą a lądem znajduje się na szlaku wędrówek łososi i od setek lat był wykorzystywany do odłowu ryb. jako że pomiędzy lądem a wyspą były bardzo silne prądy, łatwo było więc o roztrzaskanie łodzi o pionowo wznoszące się z wody skały, rybacy od stuleci rozwijali most linowy, z którego spuszczali do wody sieci. obecnie niemal w ogóle nie ma już tam łososi, ale nazwa (oznaczająca coś w rodzaju „stojący na szlaku łososi”), most i aura tego miejsca pozostały. 

nieco niepocieszeni ruszyliśmy dalej. naszym ostatnim przystankiem (ciągnęłam już trochę do domu, bo na nockę szłam do pracy i bałam się, że się spoźnię) była zatoka murlough bay, nad którą wznosił się potężny, 200-metrowy klif zwany fair head, chyba największy i najbardziej spektakularny ze wszystkich, jakie tego dnia widzieliśmy. na mnie miejsce to zrobiło tym większe wrażenie, że oprócz nas nie było tam żywej duszy (żywe dusze, i to w samochodach, pojawiły się później, w najmniej odpowiednim momencie, ale o tym za chwilę). olbrzymie klify tym razem nie spadały prosto do morza, ale były nieco cofnięte, dzięki czemu mogliśmy zjechać samochodem niemal do samego morza. przeszliśmy się kawałek po kamienistym wybrzeżu, mając z dołu piękny widok na wznoszące się nad nami wzgórza. zatoka ta znana jest głównie z tego, że czasem pojawiają się w niej wieloryby i rekiny!! ciężko było mi w to uwierzyć, tym bardziej, że niestety żaden nie pofatygował się nam ukazać. widać było jedynie – a jakżeby inaczej! – setki owiec pasących się na wzgórzach. co również ciekawe, z tego miejsca najbliżej jest z irlandii do szkocji. faktycznie, dokładnie widać było wybrzeże szkockiego półwyspu mull of kintrye.

S5001181a

cała wycieczka była największym przeżyciem emocjonalno-intelektualnym dla maćka: najpierw te wszystkie dziwaczne muszle na plaży, potem klify, klify, klify, geologiczny ewenement, jakim jest giant’s causeway, wreszcie tysiące kamieni, w których mógł godzinami do woli szperać, przebierać, sprawdzać, co to za jedne, szukać skamienielin i krzesiw, pocierać jedne o drugie, chować je po kieszeniach, żeby na końcu tryumfalnie rozłożyć swoje zdobycze na stole w naszym pokoju. większość czasu maciek spędził więc w takiej oto pozycji:

S5001182a

jest bowiem kilka rzeczy, które maciejka kocha bardziej niż mnie: czechy, guinessa, gazetkę lidla na kiblu i właśnie kamienie!

wyjeżdżając pod górę z zatoki fair head, dostaliśmy swoją dawkę adrenaliny, w rekompensacie za przegapiony most. na dół bowiem prowadziła wąziutka droga, oczywiście nie zabezpieczona żadnymi barierkami, najwyraźniej bardzo rzadko używana. serpentyny, przy jakich wysiadają te, po których jeździliśmy z rodzicami we włoszech! za oknem przepiękny widok na morze, a pod kołami długo, długo nic! w dół poszło nam łatwo i przyjemnie, ale kiedy wracaliśmy w górę, nagle pojawiło się kilka samochodów jadących w dół. oczywiście utworzył się zator i kolejne mijanki trwały baaaaardzo długo! agnieszka uciekła ze strachu z samochodu, maciek wysiadł, żeby pokierować tomka, a tomek z nerwów klął za kierownicą jak pijany szewc! skoro siedzę teraz wygodnie na kanapie i piszę tego bloga znaczy, że wszystko poszło dobrze, ale trochę nerwów było!

podsumowując, byliśmy zachwyceni wycieczką! przepiękne krajobrazy, dokładnie jak ze stereotypowych broszur turystycznych, zielone wzgórza pełne owiec, olbrzymie, spektakularne klify, skały, o które rozbijają się spienione fale… tak piękne, że aż kiczowate! 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: